Jerez de la Frontera i z dodatkiem Kadyksu – przewodnik po najlepszych tapas barach

Jerez de la Frontera i z dodatkiem Kadyksu – przewodnik po najlepszych tapas barach

Bar Corredera

calle Corredera 18

Bardzo przyjemny bar z ujmująco miłym kelnerem. Zajadamy się bardzo dobrą fryturą złożoną z różnych rodzajów ryb: między innymi z dorsza i z marynowanej i smażonej ryby – coś wspaniałego! Być może jest to marynowany cazón en adobo (rekin), ale pewności nie mam.
Polecam również carilladę (policzek świński) bardzo delikatne i smakowite mięso.
Bar Corredera to bardzo dobry stosunek ceny do jakości.

Tabanco El pasaje

calle Santa María 8

Jeśli zobaczysz napis Tabanco to wiedz, że znajdziesz tam wino, jeśli zobaczysz napis Tabanco w Jerez de la Frontera to bądź pewny, że napijesz się wina jerez znanego jako niejakie sherry i nie, nie chodzi tu o słodki likierek pod nazwą sherry, który nie ma nic wspólnego z prawdziwym jerez! Mam na myśli niesamowite słono – orzechowe doznania, które dostarcza wzmacnianie, wytrawne wino, bo tym, pisząc bardzo ogólnie, jest właśnie jerez.
Niestety niedoceniane, zapomniane (również przez samych Hiszpanów) i często wyśmiewane, ale ja cały czas wierzę i czekam na dzień w którym jerez przeżyje swój renesans. Wciąż są osoby, które znają i kochają jerez, kto wie, może i Ty do nich dołączysz?

Tabanco to również miejsce z flamenco i w tym właśnie barze znajdziesz i śpiew flamenco i dobre wytrawne jerez. Mają wino prosto od producenta Maestro Sierra lane z butelek nawet jeszcze bez banderoli.

W Tabanco El pasaje jemy jedną z moich ulubionych przekąsek do sherry mojamę – to konserwowany przez dwa dni w soli tuńczyk i następnie suszony przez 15-20 dni na słońcu, oraz bardzo dobrze pasujący do wina jerez queso viejo – dojrzały ser.

Miejsce jest przeznaczone do picia i wszystkie tapa są wybrane właśnie z myślą o winie, podawane na papierze.Większą część podłużnej, wąskiej przestrzeni zajmuje bar, ludzie wylewają się na ulicę, na ścianach plakaty torreadorów, dużo zdjęć związanych z flamenco, od środy do soboty występy flamenco na żywe. Czy jest lepsze miejsce do zachwycenia się kieliszkiem dobrego fino?

Tabanco las Banderillas

calle Caballeros 12

Kolejne dobre miejsce na kieliszek jerez i na bardzo dobre co nieco.  Wpadamy tam na jednego w towarzystwie dobrego pisto zapieczonego w jajku, ciekawie podanego w cazueli. W barze panuje przyjemna, tłoczna atmosfera, na ścianach wiszą krótkie włócznie służące pieszym banderilleros do wbijania ich bykowi w garb. Może właśnie stąd wzięła się nazwa tego tabanco?

Tabanco San pablo

calle San Pablo 12

W tym tabancosie znajdziemy więcej przestrzeni niż w poprzednich. Tu podają już większe dania, w porze obiadowej można znaleźć amatorów jedzenia, ale moim zdaniem mimo wszystko raczej to miejsce służy do picia i do czegoś drobnego na ząb niż do zachwycania się jakością gastronomiczną.
Jako tapas popularne są tu kanapki mocadillas, ale nie ma co oczekiwać wielkich doznań.
Dużo beczek po jerez poustawianych w barze i zabawne plakaty związane z jerez wskazują na główny temat tego miejsca.

Lodziarnia przy głównym deptaku w Jerez de la Frontera

W Jerez warto pójść na lody w skale i spróbować między innymi tych o smaku turrona, pedro Jimenez czy białej czekolady z pomarańczą. Ich specjalnością są lody de la casa – pyszne o ciasteczkowo – piernikowym smaku!

Tabanco Plateros

plaza Plateros

Zamawiamy tu jerez i wino z pomarańczy, które podają z lodem co bardzo mi się podoba i smakuje. Jemy młody ser z gór poyoyo, bardzo przyjemny do jerez. Jest duży ruch, camareros pośpiesznie suszą butelki na hakach, wywieszonych przy barze.
Sam lokal jest niewielki, ale wylewa się na zewnątrz na szeroką skalę na plac, jedni piją jerez, drudzy piwo, jest gwarno, tłoczno, dużo młodych osób, które rozpoczynają zabawę od tego miejsca, aby następnie przenieść się do klubu i wykorzystać kipiącą energię w tańcu.

La Cruz blanca

calle Consistorio 16

Bardzo dobre miejsce do jedzenia o każdej porze dnia o czym świadczy ogromny ruch. Na zewnątrz jest około 30 stolików i czasami trzeba poczekać w kolejce na miejsce.
Wystrój minimalistyczny, fajne plakaty głównie z imprez z walki byków, np. San Fermin, jest również plakat Tio Pepe, nad barem oczywiście ołtarzyk (oczywistość często spotykana w różnych dziwnych miejscach w Hiszpanii).

Na śniadanie musisz zjeść okrągły chleb mollete (okrągła bułka podawana na ciepło) z pyszną szynką serrano z pomidorem i do tego wziąć wspaniałą kawkę.
Za kawę, sok, i całkiem sporą kanapkę płacimy 5 euro. Trochę więcej, ale wciąż przystępna cena, ale przede wszystkim bardzo dobra jakość. Śniadanie na medal!

La Bodega Jerez

przy calle Arcos

Chyba bardziej lokalnego miejsca w jerez nie znajdziesz.
Jest południe, w środku sporo starszych Panów wyglądających na koneserów jerez przesiadujących tam od rana, a może i nawet od wczoraj.

Zapach jerez i człowieka który wypił jerez roznosi się od wejścia. W środku ciemno i mroczno. Na dużym regale przy ścianie do kupienia butelki jerez, raczej większych producentów. Na suficie i na ścianach dyndają kiście prawdziwych winogron wraz z gałęziami oraz oczywiście ozdobne byczki, plakaty i banderille (krótkie kolorowe włócznie, o których już wspominałam). Są też nastrojowe malutkie krzesełka i stoliki z beczki.

Pamiętaj aby poprosić o copitę, żeby dostać mniejszy kieliszek, bo copa to 150 albo nawet 200 ml.

Warto tu wpaść ze względu na klimat tu panujący. Bardzo tanie miejsce, takie pogotowie alkoholowe z zadatkiem na otrzymanie miana mordowni.

Wydaje mi się, że turyści stanowią wielką atrakcję lokalu. Gdy wchodzimy na ich twarzy wypisane jest pytanie „Po co oni tu przyszli, przecież tu się pije jerez?”.

Mercado Central de Abascos

calle Dona Blanca

Central de Abascos to duży rynek z owocami, warzywami, rybami, mięsem, orzechami i suszonymi owocami. Możesz kupić tu wszystko co chcesz i wszelkich rozmiarów. Towar wygląda na bardzo świeży wręcz żywy (o czym świadczą na przykład kraby duszące się na stoisku).
Możesz też kupić królika, którego Pani zwinnie obedrze ze skóry na twoich oczach podczas plotkowania z klientami, ot takie codzienne obdzieranie królika ze skóry.
Każde stoisko jest opatrzone szyldem z imieniem i nazwiskiem może właściciela, może producenta, nie wiemy. Interesujące miejsce warte zwiedzenia, aby wtopić się w klimat miasteczka.

Albores

calle consistorio 12

O każdej porze dnia oblegany zarówno przez turystów jak i lokalnych nie bez powodu. Znajdziesz tu świetne jedzenie o wysokiej jakości.

Zamawiamy pulpo a la gallega, envoltini de solomillo ibérico relleno de queso manchego i salsa de oloroso viejo (roladki z polędwiczki z serem manchego w sherry oloroso i z serem manchego).

Mięso soczyste w połączeniu z sosem winnym i serem stanowił super całość. Z zewnątrz wysmażone, a w środku surowe – to jest częsty sposób przygotowywania mięsa przez Andaluzyjczyków.
Połączenie andaluzyjskiego mięsa z winem i serem z La Manchy stanowi wspaniałą całość i do tego pyszna roszponka w occie jerez…rozpływam się na samo wspomnienie…bardzo dobra Hiszpania na talerzu.

Ośmiornicę oceniam 7 punktów na 10. Mam wysoko postawioną poprzeczkę, bo rok temu jadłam idealnie przyrządzoną pulpę a la gallega w Madrycie, więc trudno mnie teraz zadowolić.
Ta była poprawna, trochę zbyt miękka, ale biorąc pod uwagę jak trudnym do przyrządzenia mięsem jest ośmiornica można przymknąć na to oko.

A teraz czas na szczyt rozkoszy, czyli na Mousse de queso con sopa de tocino de cielo. To puszysta piankowa wysepka serowa pływająca w sosie z żółtka, posypana pistacjami,wykończona na czubku jeżynką, która nie stanowił tylko ozdoby, ale świetnie uzupełnia słodycz deseru kwaśnym posmaku.

Następnego dnia wracamy do baru, aby zjeść lomo de dorada plancha sobre salmorejo y trigueros (doradę z rusztu w chłodniku pomidorowo chlebowym i szparagami) i carilladę de oloroso (świńskie policzki w sosie z jerez oloroso) i wspaniały deser z białą czekoladą w czerwonych owocach (angielski odpowiednik w karcie: white chocolate carem flambe with fruits).

Wystrój bardziej nowoczesny. W zasadzie tylko detale (obrazy) pozwalają umiejscowić to miejsce w Hiszpanii,  gdyby zdjąć je nie wiedzielibyśmy w jakim kraju się znajdujemy, ale nie dla wystroju tu przychodzimy tylko dla PRZEPYSZNYCH kulinarnych doznań.
Ceny wyższe niż w przeciętnym barze o jakieś 20%, ale zdecydowanie warto.

Akcent Kadyksu

Taberna casa monteca 

calle Corralon de los Carros 66

Wychodzimy z plaży w poszukiwaniu jedzenia. Przed nami rozpościera się ulica pełna barów nastawionych na turystów. Jesteśmy bardzo głodni, ale mimo to postanawiamy jeszcze trochę powłóczyć się w poszukiwaniu czegoś z przyjemniejszym klimatem i cenami.

Udaje się! Na równoległej ulicy, na rogu, blisko plaży znajdujemy hiszpański klimat. Bar leciwy o czym świadczą stan podłogi, ścian i fotografie/plakaty z różnych wydarzeń w różnych latach.
Tu głowa wielkiego byka, tam miniaturki głów na ścianie, gdzieniegdzie zdjęcia aktorów między innymi Tarantino z Tarrafe, trochę przykurzonych butelek, lokalni mieszają się z turystami, wszystko razem tworzy bardzo ciekawy i intrygujący klimat.

Zamawiamy mejillones en escabeche (marynowane małże w tym wypadku w sosie pomidorowym), sardina de vinagre (sardynki w occie), morcillę (kaszankę) i hueva de atún (ikrę z tuńczyka). Wspaniałe, wyśmienite tapas!!
Nie wiem czy znasz smak ikry z ryby jeśli nie, a jesteś fanem ryb i kulinarnych eksperymentów zdecydowanie polecam. W smaku lekko słonawa i bardzo rybna. Na pewno nie jest to dobry wybór na randkę, ze względu na zdecydowany rybny zapach.

Przed barem możesz kupić różne owoce morza, np. za 1 euro dostaniesz ostrygę.
Wszystko pyszne, w dobrej cenie, w hiszpańskim stylu i skropione jerez!

To już koniec przepysznej, zapierającej dech w piersi i poruszającej wszystkie zmysły kulinarno – winiarskiej podróży po bajecznej Andaluzji.

Mam nadzieję, że i Ty poznasz i rozsmakujesz się w jej całym bogactwie.

***FIN***

Poznaj smak kuchni hiszpańskiej - wino i jedzenie La Rioja

Podobne wpisy

  • Ola

    Bardzo dziekuje za polecenie tylu wspanialych barow tapas! Bedac w Andaluzji odwiedzilismy pare barow z Twojej listy. Typowalismy sobie zawsz dwa, trzy na miasto i reszte wybieralismy sami. Smiesznie bylo, bo sami trafilismy do baru w Jerez gdzie piszesz o ujmujaco milym kelnerze. Pan byl rzeczywiscie przemily, do tego pieknie wyprostowany i profesjonalny.. jakby pracowal conajmniej w Ritz. W ciemno zamowilismy tapas, bo trudno nam sie bylo porozumiec.Trafilam na cudownie mieciutkie policzki swinskie. Po powrocie do hotelu sprawdzilam Twoja liste i okazalo sie, ze ten bar tez polecalas:) na niektore z muzyka foamenco i niesamowitym klimatem trudno byloby samemu trafic. Dziekuje!

    • HealthyPlate

      Bardzo się cieszę! Po pierwsze dlatego, że Wam się podobało!!!
      😀 a po drugie, że Twój wpis jest dla mnie ogromną dawką pozytywnej energii!

      Gdzie w Andaluzji jeszcze byliście? Może w jakimiś znanym mi, albo
      nieznanym, ale wartym polecenia miejscu?

      • Ola

        Zwiedzalismy glownie andaluzyjskie standardy, czyli Sewille, Grenade, Kadyks, Jerez, Kordowe, Malage, Ronde, biale miasteczka. Wszystkie miasta oprocz Malagi wspominam z wielkim rozzewnieniem. Ronda zrobila na mnie ogromne wrazenie. Co moge polecic z mniej znanych miejsc? Sciezke krola- niesamowity kanion w poblizu Malagi. Jesli ktos lubi trekking to najcudowniejszym miejscem jest trasa Rio Verde. arogodzinna wedrowka do wodospadu Rio Verde i naturalnych basenow. Bajkowe krajobrazy, malo turystow, wiszace mosty. Cudo!

Post zawiera treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich