Malaga i jej najlepsze tapas bary – mój subiektywny przewodnik

Malaga i jej najlepsze tapas bary – mój subiektywny przewodnik

Antigua Casa de Guardia

Alameda Principal 18

Mówi się, że Málaga ma dwie Katedry – pierwsza to Kościół, a druga to La Antigua Casa de Guardia. Będąc w Máladze koniecznie musisz zajść do tej taberny nawet jeśli nie jesteś wielbicielem słodkich win.

Jose de la Guardia założył to miejsce w 1840 roku. Odwiedzane przez wielkie osobistości począwszy od księżnej Izabeli II, przez polityków, pisarzy po artystów hiszpańskich.

Atmosfera miejsca jest typowo hiszpańska, czyli długi wąski bar, drewniana lada na której starym zwyczajem barmani wypisują kredą należność do zapłat, ceramika na ścianach, dużo beczek z którego camareros (barmani) leją wino (co ważne beczki nie stanowią tylko ozdoby jak w niektórych barach).

Gwarno, tłoczno, a barmani uwijają się bardzo sprawnie lejąc głównie wina słodkie, bo Málaga to głównie słodycz np.: Moscatel de Alejandría, Pedro Jiménez, Pajarete, Málaga dulce. Możesz także spróbować Pedro Jiménez (Ximénez) półsłodkiego i wytrawnego, a także wytrawny Pajarete.

Warto zwrócić uwagę na ściany na których wiszą zdjęcia opowiadające historię tego miejsca, w tym plakaty z różnych imprez np. z Ferii de Málaga z 1990 roku, plakaty z Chrystusem, a w oddali butelki wina. Ciekawym motywem jest również „stróżówka” tuż przy wejściu, w której siedzi sympatyczny starszy Pan. Być może stanowi to punkt informacyjny, albo miejsce zakupu wina na wynos?

W Guardii możesz także wziąć coś na ząb: gotowane krewetki na zimno. Często spotykana odmiana wysokiej jakości to gambas blancas (białe krewetki) de Huelva (z Huelvy – miasta w południowej Hiszpanii). Najczęściej podawane gotowane lub grillowane.

Z przekąsek widzę również aceitunas (oliwki) i banderillas (marynowane ogórki, papryka, oliwki, cebulka nadziane na wykałaczkę) -bardzo popularne tapasy w Andaluzji. My przybywamy tam w innym celu, także nie mogę wypowiedzieć się o tapasach tam podawanych.

Jednym zdaniem Antiqua Casa de Guardia to esencja hiszpańskiego baru. Nie jestem fanką win słodkich z Málagi, ale ze względu na panującą tam atmosferę i historię słodkiej málagi ta taberna zdobyła moje serce.

Mercado Atarazanas

calle de las Atarazanas 10

Budynek w którym mieści się Mercado Atarazanas to fenomenalny i bardzo popularny rynek ze świeżym towarem powstał w 1879 r., ale handel kwitnie to od dawien dawna.
Każde stoisko jest obwieszone przedmiotami ważnymi dla najemcy miejsca. Najczęściej są to święte obrazki, zdjęcia rodziny, z walki byków, czy innych lokalnych imprez.

Tu kupisz świeże ryby (niektóre nawet jeszcze żywe), a przemiły sprzedawca wypatroszy Ci ją dokładnie w kilka chwil. Dostaniesz tu również świeże owoce i warzywa starannie poukładane na stoiskach. Co na początku mnie zdziwiło, a potem doszłam do wniosku, że to bardzo dobry zwyczaj, że warzyw i owoców niemożna macać ręką czy miękkie, czy twarde i tym samym nie kupujesz (jak to bywa często w Polsce) wymiętolonego, wymacanego produktu. Grzecznie pytasz się sprzedawcy jaki chcesz owoc, czy ma być dojrzały czy mniej, a on ręczy swoją głową, że właśnie taki zapakuje Ci do torby.

Oczywiście na rynku nie braknie alejek z mięsem, z suszonymi owocami, orzechami i słodyczami.

Obecność obowiązkowa! Rynek czyny jest od 9 do 15 od poniedziałku do soboty. Pamiętaj, żeby nie kupować w poniedziałek ryb, ponieważ rybacy w niedzielę nie wypływają po połów, a więc zakupione w poniedziałek ryby nie będą pierwszej świeżości.

Cafe-Bar Mercado Atarazanas

To nie jest miejsce gdzie możesz iść będąc w Máladze Ty tam musisz być i zjeść w Cafe bar! Najlepsze jedzenie jakie jemy w Máladze znajduje się właśnie tam. Spacerując rynkiem dotrzesz w miejsce, gdzie serwują na miejscu posiłki. Na samo wspomnienie ślinka mi cieknie. Wszystko świeże i przyrządzana na Twoich oczach.

Nas interesują navajas – rodzaj małż scyzoryków – jak na zdjęciu poniżej, do tego szaszłyki z ośmiornicy, tuńczyka i cielęcinki, a na deser wino z Malagi słodkie pajarete. Wszystko obłędnie dobre, niebo w gębie!

La Recova

Pasaje Nuestra Señora de los Dolores de San Juan 5

Tu przyjdź na śniadanie ostatniego dnia pobytu w Máladze. Zjesz smacznie i wyjątkowo, bo w artystycznym sklepie, a ostatniego dnia dlatego, że od razu możesz tu zakupić ręcznie robione, piękne i niepowtarzalne pamiątki, w tym ceramikę, biżuterię, ubranie, torebkę, kapelusz, meble i wiele innych oryginalnych i jedynych w swoim rodzaju przedmiotów. Wszystko w przyzwoitych cenach w stosunku cena do jakości.

Wracając do śniadania mają tu tylko jedno menu, a mianowicie: kawę i grzanki z sosami: marchewkowo pomarańczowym, smalcem, zurrapą (bardzo tłuste mięsne smarowidło z czerwoną papryką), smarowidłem z kiełbasą chorizo i słodkim dżemem. Do tego pomidory, winogrona i oczywiście oliwa.

Wszystko jest pięknie podane w naczyniach ręcznie wykonanych co zwiększa apetyt i pozytywne doznania podczas jedzenia. Jesteśmy również mile zaskoczeni rachunkiem. Za przyjściem do artystycznego sklepu przemawia klimat, jakość jedzenia i cena! Pozycja obowiązkowa!

Café Negro

calle Alcazabilla 9

Warto wspomnieć o tym miejscu może nie ze względu na wystój, ale na super soki ze świeżo wyciskanych pomarańczy, ananasów czy kokosów. Za wielki orzeźwiający sok zapłacisz 5 euro.

Nie przychodź do kawiarni zbyt wcześnie, otwierają dopiero od 12:00.

Tapeo de Cervantes

Calle Cárcer 8

Wstępujemy do tego miejsca ze względu na zasłyszane opinie. W lokalu zarówno turyści jak i lokalni. Zaskakuje mnie błoga cisza w lokalu, mimo, że wszystkie stoliki były zajęte. Może jest więcej turystów? Hiszpanie są bardzo bardzo głośni. Pierwszy taki bar w ciągu 2óch tygodni podróży po Andaluzji i dodam, że nie jest to niedziela ani poniedziałek (dwa mniej ruchliwe dni w Hiszpanii).

Lokal dosyć wąski z malutkim barem na końcu. Bierzemy ½ ración de mollejas de terneta (żołądki) i pulpo a la plancha (ośmiornica z rusztu). Żołądki są bardzo dobrze zrobione, ośmiornica poprawna. Ceny w porównaniu do miejsc, w których byliśmy dosyć wysokie. Na pewno nie ma sensu zamawiać tapas, bo porcje są tycie.
Niedaleko znajduje się El Meson de Cervantes – bar tego samego właściciela.
Wychodzimy, bo jednak nieswojo czujemy się w tak spokojnym miejscu w sobotnią noc.

Pepa y Pepe

Calle Calderería 9

Postanowiłam słów parę napisać o tej knajpie w celu ostrzeżenia. Podczas naszej podróży po Andaluzji natrafiliśmy na parę miejsc, w których jedzenie było kiepskie, albo był zły stosunek jakości do ceny, ale powiedzmy, że to były miejsca, którym jednym mogą przypaść do gustu, a mi nie, bo jestem wyjątkowo wybredna, ale Pepa y Pepe jest miejscem które każdy powinien omijać szerokim łukiem! Mnóstwo osób tam je, pewnie ze względu na cenę, ale żadne jedzenie tak niskiej jakości nie jest warte choćby jednego centa! Podano nam kopiasty talerz sałaty – mix sałat z pomidorem, tuńczykiem i kukurydzą oraz fryturę, po której parę dobrych dni dochodziłam do siebie. Nie chcę nawet wiedzieć, na czym było to smażone i ile lat miały te ryby i proszę nie sprawdzaj tego. Ja wiem, że jesteś odważny i lubisz ryzyko, ale na to miejsce jest szkoda zdrowia, pieniędzy i czasu. Do tej pory nie wiem co mną powodowało, że mimo tłustego, przesmażonego smaku jadłam to paskudztwo.

Cervecería Los Gatos

Plaza Uncibay 9

Aby nie zakończyć wpisu złym wspomnieniem po Pepa y Pepe przenieśmy się do hiszpańskiego gwarnego i tłocznego klimatu. Jest sobota, mimo tego, że bar jest dosyć duży to i tak znajdujemy stojące miejsce gdzieś w samym rogu prawie zaczepiając plecami sąsiadów. Jemy pyszne kanapki z serem kozim i karmelizowaną cebulką, a także wspaniałe solomillo al jerez (polędwiczki z octem jerez).
Bardzo fajnie podają piwo przelewając pianę. Dzięki temu jest gęsta i długo się trzyma.

Wystrój jak bywa w hiszpańskich barach bardzo bogaty – mnóstwo zdjęć na ścianach, m.in. z wyborów miss, sławnych aktorów, obrazów z różnych imprez w tym z walk byków, tu stare kasy tam statek i koniecznie spójrzcie w górę! Sufit również zasługuje na uwagę.

Ze smutkiem żegnamy Málagę, ale smutek towarzyszy nam tylko na chwilę, bo za parę godzin będziemy w Granadzie, o której więcej w następnym odcinku :-).

Poznaj smak kuchni hiszpańskiej - wino i jedzenie La Rioja

Podobne wpisy