Pinchos bary w Logroño – w regionie La Rioja w Hiszpanii

Pinchos bary w Logroño – w regionie La Rioja w Hiszpanii

Podobno barów w Hiszpanii jest więcej niż w całych Stanach Zjednoczonych  i najwięcej na świecie w przeliczeniu na mieszkańca. Nie podjęłam się weryfikacji tej informacji, ale jeśli to prawda, to ulica Laurel w Logroño, stolicy regionu La Rioja w Hiszpanii, zdecydowanie podbija statystki. Na jednej tylko ulicy znajduje się około 60 punktów gastronomicznych, w tym większość stanowią bary!

Idziemy na tapas czy na pinchos?

Na calle Laurel się je i pije w gęstym gronie miejscowych i turystów, głównie na stojąco, w hałasie i przede wszystkim dobrym humorze. To właśnie Hiszpania w pełnej krasie, chodź jeśli jest to Twoja pierwsza wizyta na półwyspie to może to być dla Ciebie szok kulturowy!

Na ulicy Laurel można sobie urządzić niezłą rutę de tapas (szlak tapasów), a raczej rutę te pinchos,  bo na północy Hiszpanii jada się pinchos (lub pintxos w Kraju Basków), nie tapas.
Ruta de tapas i ruta de pinchos- znaczenie słów podobne. Pierwszy zwrot oznacza chodzenie z baru do baru na tapas, a w drugi na pinchos.  Academia Real Española definiuje słowo tapa jako małą porcję jedzenia serwowaną do picia, a pincho jako porcję jedzenia serwowaną na aperitif, często przekutą wykałaczką (od pinchar – kłuć).

od lewej: calle Laurel o poranku i ruta de pinchos na calle Laurel wieczorem podczas fiesty.

Skąd ten słoń na calle Laurel?

“Ale fajny słonik, zrobię zdjęcie”! Jak już wytrzeźwiałam po rucie de pinchos na calle Laurel zaczęłam zastanawiać się czy ten słoń tryskający winem to tylko zabawna ilustracja czy coś więcej? I okazało się, że za trąbą słonia kryje się ciekawa historia.
Dawniej calle Laurel nazywano „La Senda de los Elefantes”, czyli ścieżką słoni. Wtedy bary serwowały tu głównie wino, bez jedzenia. Być może potrafisz sobie wyobrazić jak można wyglądać przemierzając z baru do baru popijając kolejny kieliszek alkoholu? Jak słoń idący chwiejnym krokiem podpierający się trąbą!
Obecnie co prawda bary oferują nie tylko alkohol, ale i tak biorąc pod uwagę, że jeden bar od drugiego dzielą dwa metry trzeba uważać, aby nie wracać do domu zalanym w trąbę.
Nawiasem mówiąc trąba słonia to po hiszpańsku trompa. W kolokwialnym języku słowa trompa używa się, gdy chce się opisać osobę pod wpływem alkoholu.

Top 5 barów na calle Laurel

Poniżej opisuję 5 barów de toda la vida, w których zjesz super jedzenie i  napijesz się dobrego wina. Za pincho + kieliszek wina zapłacisz średnio 2-5 euro.
Wspominałam już, że calle Laurel jest najbardziej znaną i lubianą ulicą w stolicy La Rioja?
To wiąże się z tym, że spodziewać się tu możesz, zwłaszcza w weekendy i podczas okolicznych fiest, zatrzęsienia ludzi. Ale bez obaw! Lokale są znakomicie przygotowane na takie sytuacje. Podczas gdy Ty będziesz stała na końcu olbrzymiej kolejki zastanawiając się czy nie umrzesz z pragnienia i głodu oni będą na bieżąco przygotowywać świeżutkie porcje jedzenia i wydawać je w ekspresowym tempie. I tak zanim zdążysz podjąć decyzję na czyjej głowie położysz kieliszek wina i zamówioną przekąskę w lokaliku wielkości warszawskiego “apartamentu”, otrzymasz pachnącą porcję pinchosa z kieliszkiem lokalnej riojy. ¡Niech żyją pinchos i tapas bary z krótkim menu!

Bar Ángel (Calle Laurel, 12).

Bar założony ponad 57 lat temu. Obecnie prowadzony przez córkę i wnuka założyciela, od którego imienia pochodzi nazwa baru. Od początku istnienia specjalizuje się w szaszłyku ze świeżych pieczarek. Ponadto bar oferuje szeroką kartę win.
Champiñón a la plancha to nabite wykałaczką na bułkę kawałki pieczarki z krewetką, w sosie, którego receptura stanowi tajemnicę lokalu.
Sposoby na zjedzenie pincho są co najmniej  dwa: możesz wyjąć dołem (od strony bułki) wykałaczkę i zjadać od góry pieczarki pozostawiając pieczywo na sam koniec. Lub położyć pieczarki poziomo namaczając nimi chleb, wyjąć wykałaczkę i ostrożnie zjadać pieczarki razem z bułką.

Blanco & Negro (Travesía del Laurel, 1)

To najstarszy bar na Laurel, z ponad 100 letnią historią. Polecam zamówienie kanapki Matrimonio de anchoas con pimiento verde – małżeństwo sardeli z zieloną papryką. Dlaczego kanapka nazwana jest matrimonio? Podobno ze względu na słono – pikantny smak małżeństwa. A może dlatego, że słone sardele i pikantna papryka to para idealna?

Bar Calderas (calle Laurel, 20)

Jeżeli masz ochotę na kalmary to wstąp właśnie do tego baru na Bocatita de calamares – kanapkę z cudownie wysmażonymi kalmarami podanymi z przepysznym sosem.
Z owoców morza oprócz kalmarów znajdziesz również krewetki. Bar chwali się także ostrymi papryczkami w tempurze – piparras en tempura. Piparra to ostra papryczka z Kraju Basków.

Jubera (Calle Laurel, 18.)

Tu zjadłam, jak dotąd, najlepsze patatas bravas w moim życiu!  Możesz wybrać do wyboru z ostrym lub łagodnym sosem. Chodź łagodnego sosu akurat nie rozumiem, bo patatas bravas muszą być ostre! Ziemniaki usmażone w punkt, chrupiące na zewnątrz, przyjemnie kremowe w środku. Do tego genialne i pięknie połyskujące sosy! Sztukę przyrządzania patatas bravas Jubera opanowała do perfekcji.

La Taberna de Tío Blas (calle Laurel 1)

Bar słynie z arcy hiszpańskiego przysmaku – croquetas de jamón ibérico – krokietów z szynką iberyjską o wspaniałej konsystencji beszamelu w środku i idealnej chrupiącej, cieniutkiej panierce.
Specjalnością lokalu, do picia, jest Granizado del Tío Blas. Słodki napój na bazie czerwonego wina, cukru i cytryny. Mi mikstura zalepiła słodyczą twarz, ale niektórym ze współtowarzyszy podróży smakowała.

Każdy bar na calle Laurel stara się wyróżnić specjalizując się w innej potrawie. Powyżej opisałam tradycyjne bary, tak zwane „bares de toda la vida”  – prowadzone od lat, często  jako rodzinny biznes od pokoleń. Ale na calle Laurel znajdziesz także nowoczesne gastrobary, miejsca dla mięsożernych, wegetarian i wegan.

Odwiedź urocze Logroño i spędź wieczór w samym gastronomicznym sercu, na calle Laurel. Z pewnością znajdziesz tam coś dla siebie. Będzie gwarno, radośnie, pysznie i winnie, a jeżeli wybierzesz się podczas jakiejś fiesty, np. Fiesty de San Mateo obchodzonej we wrześniu, przygotuj się dodatkowo na tańce i śpiew.
 

Acha i jeszcze jedno! Będąc w Logroño koniecznie musisz spróbować (w celach poznawczych, nie ze względu na zachwycający smak) ZURRACAPOTE – lokalnego słodkiego napoju na bazie czerwonego lub różowego wina z cynamonem i cukrem. Nieodłączny napój pity podczas wszelkich imprez, koniecznie z bukłaka! Unosisz bukłak do góry, naciskasz i wlewasz alkohol do buzi z odległości!, nie dotykając ust.

 

Podobne wpisy