Santander – 12 tapas barów stolicy Kantabrii. Gdzie dobrze zjeść i nie żałować wydanych pieniędzy

Santander – 12 tapas barów stolicy Kantabrii. Gdzie dobrze zjeść i nie żałować wydanych pieniędzy

Nie wyobrażam sobie podróżowania bez poznania miejscowej kuchni. Uwielbiam jeść w podróży, szwendać się po lokalnych barach, słuchać rozmów mieszkańców i oddychać miejscową atmosferą. Czasem bywa to jednak dosyć frustrujące.

Oprócz zachwytów nad miejscową gastronomią są też chwile zwątpienia. Czasem nietrafione wybory, źle wydane pieniądze, że nie wspomnę o dodatkowych kilogramach. Nie wyobrażasz sobie ile trzeba zjeść, aby powstała taka lista jak poniżej. Ale udało się! Nasze żołądki i wątroby mimo trudnych momentów stanęły na wysokości zadania.

I oto jest przed tobą lista wybranych przez nas barów, dzięki której:

zaoszczędzisz czas na poszukiwaniach i pieniądze na nietrafionych miejscach,

będziesz mógł/a oddać się jedynie na pozytywach płynących z podróży kulinarnej – na przyjemności jedzenia lokalnych i sezonowych smakołyków, oddychania miejscową atmosferą i poznawania charakteru danego miejsca.

Miejsca zostały wybrane z uwzględnieniem:
  • dobrego jedzenia,
  • lokalnej i sezonowej kuchni,
  • interesującego klimatu,
  • lokalizacji w centrum miasta,
  • dobrej jakości do ceny.

Zabieram Cię w kulinarną podróż do Santander. Sprawdź gdzie można zjeść, aby poczuć niepowtarzalną atmosferę miasta.

Bodega Fuente Dé

Fuente Dé to wioska w comarce  Liébana zamieszkała przez góry i lasy bukowe. Doskonałe miejsce na piesze, górskie i rowerowe wycieczki. Stąd możecie podziwiać widok na Picos de Europa i skorzystać z przejażdżki kolejką linową . A skoro teren górzysty to nie zabraknie tu serów i wołowiny. Pamiętasz wpis o serach kantabryjskich i o mięsie? Jeżeli tak to już wiesz czego się spodziewać w bodedze Fuente De.

Wystrój baru jest prostolinijny. Nie jest to miejsce na romantyczną kolację przy świecach. Jest tłoczno i aby dorwać się do stolika trzeba trochę poczekać, lub zarezerwować miejsce wcześniej. Dla tych którym nie przeszkadza jedzenie przy barze znajdzie się miejsce od ręki. Bonusem takiego miejsca jest możliwość obserwacji uwijającej się obsługi, w tym właściciela lokalu, który jedzenia gościom nie żałuje.  Porcje są duże, jak u mamy. A do tego wszystko w bardzo atrakcyjnej cenie.

Jedno z miejsc, w którym jadłam najlepsze dotąd mięsa i wędliny. Tu możesz zjeść opisywane mnie ze mnie cocido z fenomenalnie przyrządzonym mięsem. Zachęcam do zjedzenia mięsa razem z tłuszczykiem. Dopiero wtedy poczujemy pełen wachlarz smaku. Mięso jest tak kruche, miękkie i sprężyste, że niejeden poeta mógłby (a może to zrobił) napisać wiersz na jego cześć. Oprócz tego warto spróbować wędlin takich jak cecina (podsuszane kawałki udźca wołowego), pyszne lacón (podsuszane młode mięso wieprzowe), czy morcilla.

To jest również miejsce na spróbowanie lokalnych serów. Zwłaszcza tamtejszego picón de Bejes-Tresviso z niebieską pleśnią. W sam raz na deser.

Gdzie: calle Peña Herbosa 5, Santander
Cena: ~1 euro kieliszek wina; ~10, 50 euro cocido lebaniego; ~7-12 euro talerz wędlin; ~ 5 euro sery; ~5-10 euro ciepłe dania

Marucho

Jeśli jesteś pierwszy raz w Hiszpanii to wchodząc do Marucho możesz się zastanawiać czy oni tak na poważnie z tym wystrojem? Dużo tzw. barów de toda la vida właśnie tak wygląda – tu stateczek na ścianie, tam flaga, tu coś znalazłem na podłodze a to przywieszę też do ściany czemu nie.

A to podwieszane pięterko pod sufitem co widzicie na zdjęciu rozbawiło mnie do łez. Przy zatrudnianiu kelnerów wzrost jest zapewne  jednym z podstawowych warunków przyjęcia do pracy.

Trzeba przyznać, że klient wchodząc do baru nie musi się zastanawiać co może tu zjeść. Niebieski kolor i stateczki nie zostawiają wątpliwości.


Także, jeżeli jesteś miłośnikiem ryb, skorupiaków, mięczaków i tym podobnych koniecznie zjedz w marucho. A zjesz tu m.in. fenomenalne kalmary (calamares en su tinta) wspaniałą żabnicę (rape), morszczuka (merluza). Warto też się skusić na homary (bogavante). Przed przyrządzeniem kelner przynosi żywego homara do akceptacji konsumenta. Ponadto mięsiste krewetki, małże oraz między innymi wspomniane już we wpisie o owocach morza rabas.
Niektóre dania mimo tego, że są w menu jako ración (porcja) można zamówić jako media ración (pół porcji). Warto zapytać jeżeli nie masz dużego głoda, lub chcesz spróbować więcej potraw.

Gdzie: calle Tetuan 21, Santander
Ceny porcji: ~14 euro calamares en su tinta;~22 euro rape a la plancha; ~11 euro rabas; ~8,50 gambas al ajillo; ~68 euro kg bogavantes; ~23 euro cocochas de merluza (podgardle morszczuka); ~19 euro almejas a la marinera; ~1,50 -2 euro kieliszek wina i piwo

Na takich pięknych talerzach podawane są morskie skarby

Trzeba przyznać, że właściciel ma poczucie humoru

Poznaj smaczne miejsca w Santander:

Bodega Cigaleña

Miejsce przypominające wystrojem miejscową gospodę. Wchodząc do lokalu od razu widać że lubią tu wino. Głównym wystrojem bodegi są tu butelki i ta urocza dachówka przy barze. Jednak nie jest to wine bar. Nie ma tu dużo win na kieliszki tak jak w opisanym poniżej Catavino. Wchodząc do bodegi możesz zatrzymać się przy barze i złapać pinchosa z kieliszkiem wina, a potem przejść dalej za ścianę do restauracji w której wybór jedzenia i picia jest o wiele większy.



My zatrzymaliśmy się na barze próbując większość pinchosów. W tym m.in. przepyszną wędzoną sardynkę z marynowaną papryką i cebulą, posypaną chrupiącą bułką tarta (sardina ahumada), dorsza (bacalao montañesa) czy hiszpańską kaszankę (morcille). Tylko jeden pinchos był dla mnie kontrowersyjny i nie poleciłabym go nikomu. A mianowicie jeżowiec (erizo).

Swego czasu Magda Gessler zachwycała się smakiem jeżowca opisując go jako najlepsze smaki morza w jednej pigułce. Jednak ten który jadłam opisałabym jako wszystkie smaki mułu morskiego marynowanego w wodzie morskiej w jednej pigułce. Także jeżowiec NIE, pozostałe pinchosy TAK.



Gdzie: calle Daoíz y Velarde 19, Santander
Ceny: ~2-3 euro pinchosy: ~2-4 euro kieliszek wina i piwo; 14 – 25 euro dania z karty; ~50 euro menu degustacyjne (dostępne w restauracji)

Gastrobar Asubio

Mieści się tuż obok Bodegi Cigaleña. jak sama nazwa wskazuje, charakter baru jest odmienny od domowej kuchni, a ceny są wyższe, bo to już nie jest zwykły bar tylko gastrobar. Wystrój minimalistyczny z dominującą szarością i bordo na ścianach.

Doskonałe miejsce na wieczorne, niezobowiązujące wyjście ze znajomymi.

A co tu znajdziemy? Ciekawe menu oparte na kantabryjskich specjałach. Duży wybór pinchosów na mniejszy apetyt i specjałów dnia – na większy. Asubio chwali się swoimi trotillami. Zatem warto je spróbować. W 2017 roku wygrali w konkursie IV Concurso de Tortilla de Cantabria w kategorii Tortilla creativa za tortille “Robayera”. A Rok wcześniej w konkursie za najlepsze pincho kantabryjskie „Rosbeef”.

a o to wybrane pyszności:

Rosbeef z czerwoną kapustą, serem cheddar, jabłkiem, orzechami włoskimi w przepysznym i łagodnym sosie curry. Mięso podane na tortilli

carrillera de ternera – policzek cielęcy, podany z purée z ziemniaków rabo de vaca– ogon krowy karmelizowanej w swoich sokach

pinchosy z bakłażanem, cukinią i rybą

Gdzie: calle Daoiz y Velarde 23, Santander
Ceny: ~ 4 euro carillera de trenera; ~4 euro rabo de vaca; ~5 euro Rosbeef,;~ 3- 4 euro pinchosy; ~2-3 euro – kieliszek wina,;~1, 60 euro piwo

El Catavinos

Wine bar rzut beretem od Centro Bótin. Kolejne niezobowiązujące, minimalistyczne w wystroju miejsce na spotkanie z przyjaciółmi i na napicie się dobrego wina. Mają tu duży wybór win na kieliszki z całej Hiszpanii, znajdzie się także Bordeaux i niemiecki Riesling.

Niektóre butelki otwierają już od zamówienia jednego kieliszka. Inne (te droższe) od trzech. Czyli albo warto przyjść w większej grupie minimum trzy osobowej,  albo namówić kogoś do wspólnego degustowania.

Wydaje mi się, że karta win i jedzenia rotuje tu w zależności od pory roku. My odwiedzaliśmy to miejsce pod koniec marca. W roku w którym zima nie chciała się wynieść z Europy, a więc w menu królowały głównie czerwone mięsa  i czerwone wina.

A potrafią tu zrobić chrupiącą i soczystą polędwicę z grilla i doradzić do niej kieliszek wina. Bar chwali się również z perfekcyjnie przyrządzanych tortilli. My nie daliśmy rady spróbować, ale może warto?

Gdzie: calle Marcelino Sanz de Sautuola 4,Santander

Ceny: ~3,50-6 euro pinchosy; ~5 – 8 euro raciónes, od 2 euro~ kieliszek wina

La Bodega del Riojano

Kolejne miejsce, w którym wiele butelek wina zostało wypitych. Kurz na szkle wskazuje na sędziwy wiek baru, do tego wzruszające kafelki za barem z rysunkiem szczęśliwej świnki podczas uboju.

Tak samo jak Bodega cigaleña tak i riojana stylizowana jest na miejscową karczmę. Ale także i tu nie napijesz się wina prosto z dzbana. To elegancki bar i restauracja, jednak jego wystrój sprzyja rozluźnieniu. Miejsce barowe jest dosyć przestrzenne, tak samo jak duża sala restauracyjna za ścianą.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przestrzeń barowa

A co tu można zjeść?

Smaki północy – mięsa w stylu riojańskim, galicyjskim, przysmaki kantabryjskie takie jak rabas, anchoas czy miejscowe sery. Lista deserów jest również bardzo kusząca. Jest tu i sobao pasiego, lody o smaku kantabryjskich serów a także flan! I mimo tego, że flan akurat nie jest emblematycznym daniem tego regionu flan polecam szczególnie. Absolutnie niezapomniane przeżycie. Czapki z głów dla szefa kuchni za przygotowanie najlepszego flanu na świecie. Gwarantuje Ci, że po zjedzeniu tego deseru staniesz się flanowym snobem! Do deseru zamów kieliszek słodkiego wina Pedro Ximenez.

Tataki de bonito. Palce lizać

Rabas

Fenomenalny flan

Gdzie: calle Rio de la Pila, 5, Santander
Ceny: ~5 – 17 euro od około 5 euro zapłacisz za pół porcji do około 17 za całą; ~8 euro – pół porcji tataki de bonito, pół porcji rabas, pół porcji quesucos Cántabros; ~ 5 euro flan (wart każdej ceny!); ~ 3,50 euro Pedro Ximenez

Casa lita

Gwarno, tłoczno i Hiszpańsko! Iście hiszpańska atmosfera i swoboda. Kelnerzy z gorącym temperamentem podgrzewają atmosferę i umilają czas gościom stojącym przy barze. Bar jest dosyć spory, więc miejsce przy stoliku też się znajdzie.

Podają tu głównie pinchosy, od najprostszych dwuskładnikowych przez wymyślne z tysiącem składników, których i tak nie jesteś w stanie ani zapamiętać ani wyczuć.

Mimo tego, że jestem zwolenniczką hasła mniej znaczy więcej urzekły mnie wieloskładnikowe pinchosy. Wszystko co zjedliśmy, a zjedliśmy tu baaaardzo dużo było smaczne. Świeże pinchosy są cały czas wynoszone z kuchni od warzywnych przez rybne po krwisto mięsne. Z sosami od pomidorowych przez majonezowe po śmietanowe, od słodkich po pikantne. Kelnerzy z rozbrajającym poczuciem humoru i cierpliwie tłumaczą każdemu przybyłemu co zawiera dany pinchos.


Jest to miejsce zdecydowanie na popijanie pincho piwem lub chupito de orujo (hiszpański winiak). Na wino wybierz Catavino, Asubio lub bodegę Cigaleña.

Gdzie: paseo Pareda, 37, Santander

Ceny: ~ 2,50 pincho; ~1,50 -2 euro piwo, kieliszek wina;~2,50 euro kieliszek orujo

Poznaj smaczne miejsca w Santander:

Gdzie na anchoa?

Prawie że napisałam poemat na ich temat w tym wpisie Santander i Kantabria – anchoa, ryby i owoce morza, a w rekomendacjach żadnej knajpy ze złotem Kantabrii?

A to dlatego, że naprawdę trudno jest w Santanderze znaleźć miejsce, w którym po pierwsze nie byłoby anchoa, a po drugie w którym anchoa nie byłyby dobre.

Na pewno warto zajrzeć do Taberny Santoña (calle Peña Herbosa, 18) w której o wyższości kantabryjskich anchoas nad innymi rozprawiają do późnych godzin nocnych. Do godziny 16 można zjeść różne dania/pinchosy przygotowane z anchoa. W godzinach wieczornych otrzymasz jedynie anchoa z konserwy.

Brzmi słabo? O micie żywności gorszej jakości wrzucanej do konserw rozprawiłam się już we wpisie Santander i Kantabria – anchoa, ryby i owoce morza. Za takie konserwy jestem gotowa zapłacić wiele! za konserwę achoa zapłaciliśmy  5,90 euro. Do tego san miguel 0,33 – 1,50 euro i vermut 1,50 euro.

Ciekawym konceptem jest bar Lanchoa. Ciekawym, bo dedykowanym konserwom, z interesującym wystrojem (pspójrz na podłogę wchodząc do baru) i menu.  W menu zawieszonym na ścianie głównie pod kobiecymi i męskimi imiona kryją się różnego typu pinchosy z anchoa.

od lewej: Giuseppe, Lanchoa, Sobao

Lanchoa nie wyróżnia się jednak ze względu na jakość anchoa. Tak jak napisałam powyżej trudno jest znaleźć miejsce w którym zjesz niedobre anchoa, jednak po takiej nazwie baru spodziewałam się wybitnego smaku. Żeby doświadczyć na własnych kubkach smakowych o czym mówię wstąp na anchoa do obu barów.

Gdzie na śniadanie?

Na koniec kilka propozycji śniadaniowych.

La balanza

La Balanza to spełnione marzenie Any Gómez Quevedo. Właścicielka po wielu latach doświadczenia w branżach nie związanych z cukiernictwem postanowiła spełnić swoje marzenie o otworzeniu własnej firmy. Opracowała konkretny biznes plan i konsekwentnie go realizowała. I tak sen stał się rzeczywistością.

La Balanza to cukiernia z domowymi wypiekami. Unoszący się tu zapach świeżego ciasta i  wypieczonego chleba rozbudza apetyt. Wpadnij tu pyszne ciacho i kawę, lub na kanapkę z dużym kubkiem cola cao.

Miejsce maleńkie, bardzo przytulne, można się poczuć jak we własnej kuchni, do której wpadają dobrzy znajomi.

Gdzie: calle Guevara, 21, Santander

Ceny: ~ 3 euro euro kanapka (bocadillos) z kawą;~ od 1 euro ciasteczka

Chocolateria Áliva

Swojski bar z niemalże 60 letnią tradycją. Prosty w wystroju, temperamentu dodają kolorowe kafelki przy barze.

Zjesz tu świeżo wypiekane ciasta oraz świeżutkie i pachnące chrupiące churrosy (może nawet delikatnie zbyt chrupiące). Ale warto! i na churrosa z czekoladą i na tradycyjne sobao pasiego.

Gdzie: Santander
Cena: ~8, 60 zapłaciliśmy za 3 churrosy, czekoladę na gorąco, kawę i sobao

Chocolatería Valor

Rzadko polecam wielkie firmy, ale tym razem zrobię wyjątek. Valor to korporacja mająca sieć swoich kawiarni rozsianą po całej Hiszpanii. Działają także w Portugalii i w Andorze. Robię wyjątek dla Valora z dwóch powodów:

po pierwsze, bo produkują moją ulubioną gorzką czekoladę z migdałami.

Tak przy okazji, jeżeli jesteś teraz w Hiszpanii proszę kup mi parę tabliczek migdałowej gorzkiej czekolady!

a po drugie, bo w santanderskim Valorze przyrządzają przepyszne chrupiące na zewnątrz i mięciutkie w środku churrosy!

Gdzie: calle Castelar, 27, Santander

Ceny: ~2,50 euro churros z czekoladą

Monerris

Bez nadmiernej ilości cukru i tłuszczu o idealnej konsystencji – takie są właśnie lody w Monerris. Zdecydowanie lepsze od czającej się na każdym rogu Regmy.

Lody o smaku mango i turrona

Gdzie: Santander

Jeżeli chcesz być na bieżąco zapisz się na NEWSLETTER!

Nie przegap kolejnych warsztatów z winem i tapas

Podobne wpisy

Ta strona używa plików cookie aby usprawnić korzystanie ze strony oraz do celów statystycznych. Ok Polityka prywatności